Post ten zamieściłam przedwczoraj na swojej stronce na facebooku, ale, że tam wszystko szybko znika, więc warto by go zachować na blogu.
Gobelin można tkać dosłownie ze wszystkiego co ma formę nitki lub sznurka. Począwszy od wełny kowarskiej (nazwa ostrej przędzy z 80% wełny, z fabryki dywanów Kowary), poprzez wełnę gobelinową w małych motkach lub plątankach (na jednym ze zdjęc poniżej), wełnę, bawełnę, akryl czy len, oraz wszelkie ich mieszanki.
W tkaninę można wplatać nawet pasma czesanki lekko skręcone w dłoniach, konopie, sizal (agawa), wełenki fantazyjne, takie jak trawki, tasiemki, błyszczące, a także przędze bardzo szlachetne, jak jedwabie (widać szpuleczki z jedwabiem przędzionym z chusteczek "mawata", na jednym ze zdjeć). Można wplatać mulinę do haftu, kordonki, czy koronki. Można też tkać z kawałków szmatek, a nawet woreczków foliowych. Właściwie ograniczeniem są tylko nasza wyobraźnia, właściwości danego materiału i wymogi projektu.
Znajoma z Pracowni Gobelinu (CK Zamek w Poznaniu), utkała gobelin wykorzystując zalegające jej w domu różne chustki na szyje, inny jej projekt był utkany z wykorzystaniem pociętych na paski firanek. Dosłownie wszystko co ma formę nitki lub sznurka, podłużnej szmatki, jeśli pasuje nam do projektu, to się nadaje. Oczywiście ręcznie przędzione i farbowane nitki także. Zresztą to właśnie zainteresowanie gobelinem, doprowadziło mnie do przędzenia i farbowania.
Przy czym warto pamiętać, że gobelin, zwłaszcza duży, musi trzymać
formę i być odpowiednio ubity i odpowiednio mięsisty ( zwłaszcza jeśli ma nie być oprawiony - nie moze się wyciągać pod własnym ciężarem i tracić pierwotnej formy), wiec najlepiej gdy spora część wełny jest ostrzejsza i twardsza. Na początku przygody z gobelinem, nie bardzo byłam zachwycona tym, że w Pracowni Gobelinu rekomenduje się jednak wełnę kowarską, jako główną bazę do tkania wątku. Wydawała mi się ona za ostra, zbyt mało przyjemna w dotyku. I oczywiście rzuciłam
się kiedyś na tkaninę z samych mięciutkich niteczek i był problem, bo tkanina nie trzymała formy, byla za miękka, za mocno się ubijała, zbyt się "lała". Użyta przędza (w większości wełna merino i jej mieszanki) nie miała tego ciężaru i mięsistości, jakich wymaga gobelin. Więcej tego błędu nie popełnię, od tamtej pory doceniłam wełnę kowarską i inne ostre, grubowłose wełny.
Podstawę gobelinu, czyli osnowę i zarobienie (oraz ewentualnie krajkę boczną) robi się z dratwy lnianej, woskowanej i niewoskowanej. Woskowana cieńsza jest dobra na osnowę , z grubszej niewoskowanej (choć tu jest to obojętne), tkam ramkę/krajkę dookoła samej tkaniny, która może być wykorzystana przy oprawianiu gobelinu, lub może stanowić jego obramowanie, bez oprawiania. Dratwa może być też użyta jako wątek w samej tkaninie.
Przy czym nie upieram się, że to jedynie słuszna prawda. Wiem, że niektórzy jako osnowy używają dratwy niewoskowanej, uważając, że woskowana jest zbyt śliska i tkanina za mocno się ubija, zsuwa w dół. Dratwa woskowana faktycznie daje większy poślizg, ale i jest przez woskowanie wytrzymalsza, wolniej się mechaci. Raz jedyny utkałam mały gobelin na osnowie z przedzy lniano-bawełnianej, delikatniejszej. Niestety rwała się wycierając na gwoździach, wiec też nie polecam.
Ilość materiału jaki jest potrzebny na utkanie gobelinu o wielkiości 1m2 to około 2-3 kg wszystkiego, czyli i wątku i osnowy i zarobień. Tyle mniej wiecej będzie to ważyć po zrobieniu, więc też nie idzie na tkaninę nie wiadomo ile kilogramów przędzy. W moim przypadku zawsze wychodziło o wiele mniej niż mi się zdawało, na początku, że potrzebuję.
Jeśli chodzi o ilości poszczególnych nitek na wątek, to też nie ogranicza nas nic poza wyobraźnią i wymogami projektu. Nawet kilkumetrowe odcinki przędzy, tasiemki czy sznurka mogą się przydać i byc wykorzystane, co w praktyce robi z gobeliniarki rasową zbieraczkę wszystkiego co się nawinie ;)
Kończy się to z zasady podobnie jak u mnie. A ilość motków, kartonów i pudeł rośnie z roku na rok... zapełniając skutecznie każdą wolną przestrzeń :D No ale przecież wszystko może się przydać ;)
Podstawę gobelinu, czyli osnowę i zarobienie (oraz ewentualnie krajkę boczną) robi się z dratwy lnianej, woskowanej i niewoskowanej. Woskowana cieńsza jest dobra na osnowę , z grubszej niewoskowanej (choć tu jest to obojętne), tkam ramkę/krajkę dookoła samej tkaniny, która może być wykorzystana przy oprawianiu gobelinu, lub może stanowić jego obramowanie, bez oprawiania. Dratwa może być też użyta jako wątek w samej tkaninie.
Przy czym nie upieram się, że to jedynie słuszna prawda. Wiem, że niektórzy jako osnowy używają dratwy niewoskowanej, uważając, że woskowana jest zbyt śliska i tkanina za mocno się ubija, zsuwa w dół. Dratwa woskowana faktycznie daje większy poślizg, ale i jest przez woskowanie wytrzymalsza, wolniej się mechaci. Raz jedyny utkałam mały gobelin na osnowie z przedzy lniano-bawełnianej, delikatniejszej. Niestety rwała się wycierając na gwoździach, wiec też nie polecam.
Ilość materiału jaki jest potrzebny na utkanie gobelinu o wielkiości 1m2 to około 2-3 kg wszystkiego, czyli i wątku i osnowy i zarobień. Tyle mniej wiecej będzie to ważyć po zrobieniu, więc też nie idzie na tkaninę nie wiadomo ile kilogramów przędzy. W moim przypadku zawsze wychodziło o wiele mniej niż mi się zdawało, na początku, że potrzebuję.
Jeśli chodzi o ilości poszczególnych nitek na wątek, to też nie ogranicza nas nic poza wyobraźnią i wymogami projektu. Nawet kilkumetrowe odcinki przędzy, tasiemki czy sznurka mogą się przydać i byc wykorzystane, co w praktyce robi z gobeliniarki rasową zbieraczkę wszystkiego co się nawinie ;)
Kończy się to z zasady podobnie jak u mnie. A ilość motków, kartonów i pudeł rośnie z roku na rok... zapełniając skutecznie każdą wolną przestrzeń :D No ale przecież wszystko może się przydać ;)
To oczywiście jeszcze nie wszystkie zapasy :P
Gobelin można również wyszywać koralikami, co też zamierzam uczynić w przypadku tej tkaniny. Pewnie to pokażę, za czas jakiś, czyli półtora - dwa lata, jeśli się uda.
Można w niego wplatać i przyszywać do niego różne drewienka, gałązki, muszelki i co tam komu sie zamarzy, mając przy tym na uwadze ostateczny ciężar tkaniny i to by się nie wyciągnęła pod własnym ciężarem, po kilku latach wiszenia.
Przy okazji wspomnę, że wełnę najlepiej zabezpieczyć przed molami i innymi wełnojadami, umieszczając w pojemnikach saszetki antymolowe lub torebki z lawendą, bo o ile wełna kowarska jest zaimpregnowana środkiem antymolowym i raczej mole jej nie lubią, to inne włóczki z dodatkiem wełny już zabezpieczone nie są. Oczywiście zapasy należy przechowywać w suchym i raczej ciepłym pomieszczeniu.
Gobelin można również wyszywać koralikami, co też zamierzam uczynić w przypadku tej tkaniny. Pewnie to pokażę, za czas jakiś, czyli półtora - dwa lata, jeśli się uda.
Można w niego wplatać i przyszywać do niego różne drewienka, gałązki, muszelki i co tam komu sie zamarzy, mając przy tym na uwadze ostateczny ciężar tkaniny i to by się nie wyciągnęła pod własnym ciężarem, po kilku latach wiszenia.
Przy okazji wspomnę, że wełnę najlepiej zabezpieczyć przed molami i innymi wełnojadami, umieszczając w pojemnikach saszetki antymolowe lub torebki z lawendą, bo o ile wełna kowarska jest zaimpregnowana środkiem antymolowym i raczej mole jej nie lubią, to inne włóczki z dodatkiem wełny już zabezpieczone nie są. Oczywiście zapasy należy przechowywać w suchym i raczej ciepłym pomieszczeniu.
























