Żeby nie owijać w bawełnę, powiem, że musiałam zająć się sobą, swoim życiem i jego kierunkiem. Hobby poszło na drugi plan. Ale to nie znaczy, że na zawsze. Ciągnie mnie i to bardzo do różnych dzierganinek i dłubaninek. Ale tak raczej inaczej, z większym dystansem do siebie i świata, do tego co robię. Nic na siłę.
Powoli wracam do siebie, farbuję, kołowrotkuję, może nie będzie już takich długich przerw w moim pisaniu.
Trochę muszę się wdrożyć, bo wyszłam z wprawy i nie wiem co właściwie pisać..
Dziękuję za miłe maile od osób zatroskanych o to czy jeszcze żyję ;)) Żyję, żyję, ale przez pewnien czas czymś trochę innym.
Dla przypomnienia się, nieco kolorków
Niestety nie ma już z nami Psotki. Postępująca, pomimo drogiego i intensywnego leczenia, choroba serca była nieubłagana, do tego wiek i upały. Cóż, na posterunku pozostały tylko koty. I na razie tak zostanie. Dużo tu o Psotce pisałam i dużo też razem przeżyłyśmy, bo niemal dokładnie 6 lat. Ostatnie pół roku było trudne, chwilami bardzo trudne, ale myślę, że miała z nami dobre życie, starałam się je jej zapewnić najlepiej jak się dało.
Może się spotkamy, kiedyś, po drugiej stronie tęczy.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda :)
... muszę dużo nadrobić w moich ulubionych blogach, bo się zapuściłam... Pa.





