Wczoraj podczas porządkowania wełny do
gobelinu, znalazłam mały cudny moteczek wełny, uprzędziony dobrych kilka
lat temu, z batta (merino, jedwab, alpaka, angora, nieco nylonu). Niteczka gruba, miejscami przekręcona, miejscami
niedokręcona, raz cieńsza, raz grubsza - to były początki przędzenia artów.
Znalazłam też woreczek koralików szklanych. I postanowiłam je połączyć z włóczką robiąc falujący oplot.
Wyszedł grubasek 100g/100m. Zaraz udziubię jakąś czapkę, tak rzutem na taśmę na koniec roku.
Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim życzę :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koraliki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 grudnia 2017
sobota, 26 stycznia 2013
Słodko-gorzko
Chciałoby się powiedzieć słodko-gorzko, jak to w życiu. Do rzeczy słodkich i miłych na pewno należą zakupy i prezenty.
Zacznę więc od zakupów. W Poznaniu, na ulicy Górna Wilda, znajduje się sklepik z koralikami i innymi cudeńkami do produkcji biżuterii. Zaszłam tam ostatnio i nie mogłam się oprzeć.
Kupiłam między innymi przepiękne koraliki ceramiczne, szkliwione.
A także kamienie - agaty, tygrysie oczko i słodkowodne perły.
Aby uprzedzić ewentualne pytania i domysły - nie zamierzam zacząć robić biżuterii. Koraliki i kamyczki będą ozdobą gobelinu. Zamierzam je wrabiać w gobelin, aby uzyskać bardziej przestrzenny wygląd no i wzbogacić fakturę.
Kolejny zakup to miseczka do włóczki.
Widziałam takich wiele na Etsy, ale wtedy nawet nie dziergałam. Zresztą sprowadzanie ceramiki z drugiego końca świata jest dla mnie lekko przesadzone. Jednak nie tylko za oceanem można taką miseczunię kupić. Moda dotarła również do Polski i pewien Pan Garncarz wykonuje takie misy. Misę kupiłam TUtej
Jest bardzo starannie wykonana, żadnej ściemy ;)
A przy okazji pochwalę się postępami przy dzierganiu Butterfly Effekt. Zrobiłam już dżersej, teraz zaczynam ażur. Robi się bardzo przyjemnie.
Pewnego dnia pan paczkowy przyniósł mi paczuszkę od Asi Appolinar . A w środku były takie prezenty:
Cudnej urody jajka, pięknie powycinane i ozdobione, z dzyndzadełkami do zawieszenia
oraz komplecik przepięknych serwetek "kawowych" udzierganych chyba z pajęczyny :))
Asia podesłała również próbki czesanek. Asiu, bardzo Ci dziękuję :))
No i przyszedłczas na to co gorzkie. Moja leciwa psinka się rozchorowała. Niepokojący kaszel okazał się być "kaszlem sercowym" zwiastującym początki obrzęku płuc, związanego z niewydolnością krążenia. Jakby tego było mało, u Psotki zdiagnozowano również wadę serca (niedomykalność zastawki dwudzielnej). No cóż, schorzenia są bardzo poważne i w każdej chwili może być nieciekawie. Ale puki co jakoś się psina kula. Podajemy jej leki, które będzie musiała dostawać do końca życia i w sumie tylko tyle możemy zrobić. Praw natury nie przeskoczymy.
Żeby tak smutno nie kończyć, zaproszę Was jeszcze do mojego sklepiku, gdzie pojawiły się nowe włóćzki.
Zacznę więc od zakupów. W Poznaniu, na ulicy Górna Wilda, znajduje się sklepik z koralikami i innymi cudeńkami do produkcji biżuterii. Zaszłam tam ostatnio i nie mogłam się oprzeć.
Kupiłam między innymi przepiękne koraliki ceramiczne, szkliwione.
A także kamienie - agaty, tygrysie oczko i słodkowodne perły.
Aby uprzedzić ewentualne pytania i domysły - nie zamierzam zacząć robić biżuterii. Koraliki i kamyczki będą ozdobą gobelinu. Zamierzam je wrabiać w gobelin, aby uzyskać bardziej przestrzenny wygląd no i wzbogacić fakturę.
Kolejny zakup to miseczka do włóczki.
Widziałam takich wiele na Etsy, ale wtedy nawet nie dziergałam. Zresztą sprowadzanie ceramiki z drugiego końca świata jest dla mnie lekko przesadzone. Jednak nie tylko za oceanem można taką miseczunię kupić. Moda dotarła również do Polski i pewien Pan Garncarz wykonuje takie misy. Misę kupiłam TUtej
Jest bardzo starannie wykonana, żadnej ściemy ;)
A przy okazji pochwalę się postępami przy dzierganiu Butterfly Effekt. Zrobiłam już dżersej, teraz zaczynam ażur. Robi się bardzo przyjemnie.
Pewnego dnia pan paczkowy przyniósł mi paczuszkę od Asi Appolinar . A w środku były takie prezenty:
Cudnej urody jajka, pięknie powycinane i ozdobione, z dzyndzadełkami do zawieszenia
oraz komplecik przepięknych serwetek "kawowych" udzierganych chyba z pajęczyny :))
Asia podesłała również próbki czesanek. Asiu, bardzo Ci dziękuję :))
No i przyszedłczas na to co gorzkie. Moja leciwa psinka się rozchorowała. Niepokojący kaszel okazał się być "kaszlem sercowym" zwiastującym początki obrzęku płuc, związanego z niewydolnością krążenia. Jakby tego było mało, u Psotki zdiagnozowano również wadę serca (niedomykalność zastawki dwudzielnej). No cóż, schorzenia są bardzo poważne i w każdej chwili może być nieciekawie. Ale puki co jakoś się psina kula. Podajemy jej leki, które będzie musiała dostawać do końca życia i w sumie tylko tyle możemy zrobić. Praw natury nie przeskoczymy.
Żeby tak smutno nie kończyć, zaproszę Was jeszcze do mojego sklepiku, gdzie pojawiły się nowe włóćzki.
Pozdrawiam Was serdecznie i witam cieplutko nowych obserwatorów :)
niedziela, 21 sierpnia 2011
Przepis na włóczkę z koralikami
Już kiedyś pisałam o tym, ale chyba jakoś nieudolnie, bo wyszło niezrozumiale. Dziś podeprę się zdjęciami i postaram się by było bardziej przystępnie opisane.
Na początek potrzebujemy cienkiej i mocnej nitki na nawlekacz oraz igły do nawlekania koralików, z cienkim uchem, a także samych koralików. Nić składamy na pół, wiążemy spory supełek na końcu (żeby koraliki nie uciekały po nawleczeniu). Na tak złożoną nić nawlekamy iglę i nabieramy koraliki.
Zdejmujemy iglę i mamy coś takiego - nawlekacz z koralikami
Przędzioną nić przewlekamy przez oczko nawlekacza...
... i zsuwamy kilka koralików na przedzioną nić, po czym puszczamy końcówkę nici i wyciągamy nawlekacz.
Teraz przesuwamy pojedyncze koraliki na szpulkę, tak jak gęsto chcemy i pozwalamy się im nawinąć na szpulkę, jednocześnie przędziemy sobie dalej, pozwalając by reszta koralików dyndała sobie na nitce przed skrzydełkiem. Trzeba pilnować, by się przypadkiem same nie "wprowadziły" na szpulkę. Co jakiś czas przesuwamy kolejny koralik na szpulkę.Gdy koraliki na nici się skończą, znów powtarzamy procedurę. Zrywamy nić, nawlekamy kilka koralików, i przędziemy dalej. W zależności od wielkości i ciężaru koralików możemy ich nawlekać na raz od kilku do kilkunastu. Same wyczujecie ile. Takich maleństw jak na zdjęciach nawlekam na raz ok 10. Gdy koraliki są większe (np. perełki) to nawlekam na raz 3-4, bo gdy jest ich za dużo to wprowadzają nić w drganie i gorzej się wtedy przedzie.
Koraliki można nawlekać na obie przędzione nici w 2 ply, albo tylko na jedną, w zależności czy chcemy je gęściej czy rzadziej. Oczywiście grubość nitki przedzionej trzeba dopasować do otworów w koralikach, ale to chyba oczywista oczywistość. Miłej zabawy! :)
Na początek potrzebujemy cienkiej i mocnej nitki na nawlekacz oraz igły do nawlekania koralików, z cienkim uchem, a także samych koralików. Nić składamy na pół, wiążemy spory supełek na końcu (żeby koraliki nie uciekały po nawleczeniu). Na tak złożoną nić nawlekamy iglę i nabieramy koraliki.
Zdejmujemy iglę i mamy coś takiego - nawlekacz z koralikami
Gdy już mamy nawlekacz to siadamy do kołowrotka, gdzie mamy już trochę uprzedzionej nici, chociaż kilka metrów. Urywamy przędzioną nić w miejscu skręcania.
Przędzioną nić przewlekamy przez oczko nawlekacza...
... i zsuwamy kilka koralików na przedzioną nić, po czym puszczamy końcówkę nici i wyciągamy nawlekacz.
Mamy już koraliki nawleczone na przędzioną nić.
Teraz przesuwamy pojedyncze koraliki na szpulkę, tak jak gęsto chcemy i pozwalamy się im nawinąć na szpulkę, jednocześnie przędziemy sobie dalej, pozwalając by reszta koralików dyndała sobie na nitce przed skrzydełkiem. Trzeba pilnować, by się przypadkiem same nie "wprowadziły" na szpulkę. Co jakiś czas przesuwamy kolejny koralik na szpulkę.Gdy koraliki na nici się skończą, znów powtarzamy procedurę. Zrywamy nić, nawlekamy kilka koralików, i przędziemy dalej. W zależności od wielkości i ciężaru koralików możemy ich nawlekać na raz od kilku do kilkunastu. Same wyczujecie ile. Takich maleństw jak na zdjęciach nawlekam na raz ok 10. Gdy koraliki są większe (np. perełki) to nawlekam na raz 3-4, bo gdy jest ich za dużo to wprowadzają nić w drganie i gorzej się wtedy przedzie.
Otrzymaliśmy nitkę z koralikowymi kropelkami
piątek, 22 lipca 2011
Koralikowo
Jest pewnie kilka technik nanizania koralików na włóczki. Między innymi wykorzystywanie nici jako "nośnika" koralików. Ja jednak postanowiłam nawlekać koraliki bezposrednio na włóczkę, a własciwie na jedną z nici podwójnie skręconej włóczki.
Użyłam koralików z naturalnego agatu botswana, o średnicy 4 mm z otworem 1mm.
Co pewien czas przerywałam przędzioną nić, nawlekałam (za pomocą nicianego nawlekacza) kilka koralików, które pojedynczo, co kilka metrów zsuwałam na szpulkę, a resztę ciągle utrzymywałam na nici. Oczywiście do tego celu trzeba prząść cienką włóczkę, ale i koraliki muszą mieć średnice otworu ok 1mm. Niestety koraliki kupowane hurtowo nie zawsze mają równe otwory (pomimo deklaracji sprzedawcy, że otwór ma 1mm zdarzały się kuleczki z otworem mniejszym, co uniemożliwiało ich użycie - na szczęście takich było niewiele).
Do nanizania koralików obmyśliłam sobie nawlekacz - może Ameryki nie odkryłam, ale pomysł - notabene zaczerpniety z kategorii wędkarskiej - okazał się być trafiony i skuteczny.
Nawlekacz jest bardzo prosty. Podwójnie złożona nitka, związana na końcu, na którą nakłada się koraliki, za pomocą igły nawleczonej na pętelkę (podwójną nitkę pętelki nawleka się na igłę i na to nakłada się koraliki), później przez środek pętelki przewleka się nić włóczki i zsuwa potrzebną ilość koralików , ja jednorazowo nawlekałam ok 5-6 sztuk i potem sukcesywnie zsuwa się koraliki na szpulkę z uprzędzoną włóczką. Użyta nić to bardzo cieniutka i wytrzymała nić do haftu maszynowego ze sztucznego jedwabiu.
Efekt końcowy: na włóczce o długości 250 metrów jest ok 50-60 sztuk, ale w sumie mogłoby być więcej.
Włóczka to bfl pofarbowana na odcienie burgundu, ciemnego miodu z niewielką domieszka caffe latte
Użyłam koralików z naturalnego agatu botswana, o średnicy 4 mm z otworem 1mm.
Co pewien czas przerywałam przędzioną nić, nawlekałam (za pomocą nicianego nawlekacza) kilka koralików, które pojedynczo, co kilka metrów zsuwałam na szpulkę, a resztę ciągle utrzymywałam na nici. Oczywiście do tego celu trzeba prząść cienką włóczkę, ale i koraliki muszą mieć średnice otworu ok 1mm. Niestety koraliki kupowane hurtowo nie zawsze mają równe otwory (pomimo deklaracji sprzedawcy, że otwór ma 1mm zdarzały się kuleczki z otworem mniejszym, co uniemożliwiało ich użycie - na szczęście takich było niewiele).
Do nanizania koralików obmyśliłam sobie nawlekacz - może Ameryki nie odkryłam, ale pomysł - notabene zaczerpniety z kategorii wędkarskiej - okazał się być trafiony i skuteczny.
| Nawlekacz do koralików |
Nawlekacz jest bardzo prosty. Podwójnie złożona nitka, związana na końcu, na którą nakłada się koraliki, za pomocą igły nawleczonej na pętelkę (podwójną nitkę pętelki nawleka się na igłę i na to nakłada się koraliki), później przez środek pętelki przewleka się nić włóczki i zsuwa potrzebną ilość koralików , ja jednorazowo nawlekałam ok 5-6 sztuk i potem sukcesywnie zsuwa się koraliki na szpulkę z uprzędzoną włóczką. Użyta nić to bardzo cieniutka i wytrzymała nić do haftu maszynowego ze sztucznego jedwabiu.
Efekt końcowy: na włóczce o długości 250 metrów jest ok 50-60 sztuk, ale w sumie mogłoby być więcej.
Włóczka to bfl pofarbowana na odcienie burgundu, ciemnego miodu z niewielką domieszka caffe latte
Subskrybuj:
Posty (Atom)

