Może jest i funt, nie ważyłam, jednakże przez dwa ostatnie dni grępluję i
grępluję. Zgręplowałam sporo
alpaki w pomarańczowych kolorach i drugie
tyle smolisto czarnej.
Wrażenia bardzo dobre, tylko praca powolna. Gręple czeszą ładnie a odpadów praktycznie nie ma, troszkę tylko krótkich kłaczków. Na próbę ukręciłam troszkę przędzy, nitka wychodzi równiutka, na czym mi właśnie szczególnie zależało.
Moja ogoniasta pomagierka ;) Oczywiście z pyszczkiem w wełnie... oj nie byłam zadowolona.
A tu jakie niewiniątko :D
I mój zwierzyniec - flash spowodował niesamowity efekt niebieskich oczu, zwierzaki wyglądają jak nie przymierzając kosmici ;) Dogadują się coraz lepiej, choć może jakiejś miłości między nimi nie ma, ale nie ma też agresji. Umieją sobie spokojnie zakomunikować, czego każde z nich sobie nie życzy. I oby tak dalej. Choć swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedyś będę mogła cieszyć się widokiem psa i kota śpiących razem...





