Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gręple ręczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gręple ręczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2011

Funt kłaków

Może jest i funt, nie ważyłam, jednakże przez dwa ostatnie dni grępluję i grępluję. Zgręplowałam sporo
alpaki w pomarańczowych kolorach i drugie tyle smolisto czarnej.






Wrażenia bardzo dobre, tylko praca powolna. Gręple czeszą ładnie a odpadów praktycznie nie ma, troszkę tylko krótkich kłaczków. Na próbę ukręciłam troszkę przędzy, nitka wychodzi równiutka, na czym mi właśnie szczególnie zależało.


 Moja ogoniasta pomagierka ;) Oczywiście z pyszczkiem w wełnie... oj nie byłam zadowolona. 


A tu jakie niewiniątko :D




I mój zwierzyniec - flash spowodował niesamowity efekt niebieskich oczu, zwierzaki wyglądają jak nie przymierzając kosmici ;) Dogadują się coraz lepiej, choć może jakiejś miłości między nimi nie ma, ale nie ma też agresji. Umieją sobie spokojnie zakomunikować, czego każde z nich sobie nie życzy. I oby tak dalej. Choć swoją drogą jestem ciekawa, czy kiedyś będę mogła cieszyć się widokiem psa i kota śpiących razem...


wtorek, 29 listopada 2011

Gręple ręczne

W moje posiadanie trafiły gręple ręczne. Nabyłam je ze względu na runo alpaki, które niezbyt ciekawie grępluje się na drum carderze, a mi zależy na naprawdę gładkiej nitce. Gręple są klasyczne, z mata taką samą jak te drumcarderowa. Ale rozczesują lepiej, może dlatego, że partie wełny są malutkie i wkłada się zdecydowanie więcej pracy w uczesanie jednego małego kłębuszka alpaczego runa. Praca szalona, ale czy przędzenie nie jest tym samym?

Tak więc o ile przy kocie trudno mi prząść - acz się staram (kicia wkłada łebek tam gdzie nie powinna - całkiem jakby jej się marzyła dekapitacja, albo przynajmniej skręcenie młodego kociego karku ;) - i nie tyle o wełnę i moją pracę się martwię co o kota), to grępluję sobie bez problemu.



W tak zwanym międzyczasie ufarbowałam troszkę czesanki, którą niniejszym prezentuję.

Bfl z jedwabiem

Bfl z moherem
Obecnie na kołowrotki króluje Shetland "Au naturel" w czterech naturalnych kolorach przędzionych naprzemiennie. Potem uprzędę go w navajo. Oczekuję ciekawego efektu, choć na razie jeszcze nie ma co pokazywać.

I jeszcze drobiazg świąteczny - serduszko wyszyte haftem hardanger.


Pozdrawiam :)