Zdjęć nie mam, zresztą nawet bym nie pamiętała o ich robieniu, ale z pewnością pojawią się na innych blogach osób uczestniczących w imprezie. Było po prostu SUPER! Zresztą, co tu dużo opowiadać, trzeba to przeżyć.
A z rzeczy filcowych, no jesień, jesień pełno gembo...
Z myślą o spotkaniu ufilcowałam sobie komplecik - jesienny szalik - omotka...
... i jesienne rękawki
Może słówko o rękawkach. Wykorzystałam w nich kilka technik - filcowanie, farbowanie, jedwab oraz szycie (coś ala quilting). Filcowanie otwiera wiele możliwości. Można przecież też wszywać koraliki, dofilcowywać koronki, doczepiać guziczki, dodawać elementy przestrzenne. W ogóle pole do popisu dla wyobraźni. Coraz bardziej mi się to podoba.
A z myślą o tych swoich filcówkach, zaopatrzyłam się w manekina.
Tak z niedosytu chyba, opstrykałam także poprzedni szal, na manekinie wygląda o wiele lepiej.
A tak wypoczywa mój kocur - styl: na szczupaka czyli padł jak stał ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.









