Winobranie u nas zawsze odbywało się w ostatnim tygodniu października, gdy to już jest po pierwszych przymrozkach a winogrona nie mają już liści. Wtedy grona łatwiej się zrywa. Ale niestety w tym roku jest inaczej. Setki szpakowatych potworów dopadły dziś nasze winogrona, wiec aby nie obejść się smakiem, musiałam rzucić wszystkie zaplanowane czynności i obrywać winogrona. Potwory już zdążyły nadszarpnąć zbiory i upstrzyć liście. Ale gdyby im tylko nie przeszkodzić, to jutro już nie byłoby czego zrywać. Takiej ilości szpaków chyba w życiu nie widziałam.
No ale już spora część owoców zebrana i uchroniona przed tą skrzydlatą szarańczą! Grona są piękne i dorodne, jak widać na zdjęciu powyżej. Nie jest to jakaś wybitnie cudowna odmiana jeśli chodzi o walory konsumpcyjne, gdyż w smaku kuleczki są dość cierpkie ze względu na dużą zawartość garbników, ale na wino, zwłaszcza wytrawne - rewelacja!
Dziś wieczorem będzie robienie winka, a zimą i na wiosnę, czynność jeszcze przyjemniejsza czyli degustacja tegoż. Jak co roku celowac będę w wino jak najbardziej wytrawne - czego nie łatwo dokonać - nie lubię słodkich win. Nastaw przygotowuję z moszczu gronowego (wszystko razem z łupinkami), wody i niewielkiej ilości cukru oraz "matki drożdżowej", po czym po 2-3 tygodniach przecedzam całość i zostawiam tylko część płynną.
Wino przygotowuję na bazie szlachetnych drożdży winiarskich (w tym roku Burgundy i Bordeaux), a więc przed zmiażdżeniem owoców i umieszczeniem moszczu w butlach, owoce dokładnie parzę wrzątkiem, dla pozbycia się dzikich drożdży znajdujących się na skórkach.
Potem to już tylko pilnowanie bąbelkowania, dosypywanie cukru, dolewanie wody, zlewanie wina znad osadu i cierpliwe czekanie na efekty. Oj będziem się alkoholizować ;) i to ekologicznie, bez siarki i sztucznych barwników oraz konserwantów. Samo zdrowie :)
A tak w jesiennych promieniach słońca prezentuje się sumak
Dla klimatu i przeciwwagi "Deszcz jesienny" Staffa w wykonaniu Cemetery of Scream
Niestety tylko w postaci linków do "wrzuty" bo na youtube nawet tego nie ma.