W końcu mam tydzień wyjezdnych wakacji, od jutra możliwość komentowania bloga będzie wyłączona, coby się jakieś kwiatki vel chwaściki nie zasiały. Zamierzam odpoczywać, różwnież od komputera i internetu - taki wieloletni wakacyjny zwyczaj.
Trochę jesieni w moim wykonaniu - czesanka sprzedała się 2 godziny po wystawieniu na Etsy :) co jest moim małym osobistym sukcesem. Sama rozpływałam się w ochach i achach nad tą czesanką - do czego się niniejszym przyznaję.
Jest to wensleydale.
Zielone farbki w barwnikach
Jacquarda nie podobają mi się zbytnio w wydaniu solo. Są bardzo
ostre i "żarówiaste" a ja wolę tony spokojniejsze i
bardziej naturalne, więc od dawna eksperymentuję z różnymi
zielonościami. Jest to jeden z moich ulubionych kolorów, lubię go
w wielu odcieniach.
Do farbowania zostały użyte
mieszanki wielu barwników - zieleni, oliwki, błękitów, żółci,
brązu, szarości a nawet czerwieni i czerni.
wensleydale
bfl
falkland
wełna massam
massam zwinięta w jednego ślimaka
merino
Trochę nawłoci, które, w realu, niestety już
przekwitły.
Niestety znów mam problemy z blogiem a dokładnie, z ukazywaniem się moich nowych postów na Waszych panelach bocznych. Publikuję tego posta drugi raz, bo od rana nic się nie odświeżyło. Nie mam na to wpływu i nie mogę nic z tym zrobić. Pozostaje tylko nadzieja, że tym razem będzie lepiej ;)
Dziś wybitnie technicznie, ale i prząśniczkę czasem technika dopada ;) Mój kołowrotek ma naciąg "Scotch tension",
do tego ma 3 różne przełożenia na obu kołach, więc zwykły sznurek, jako pas, nie
wchodzi w ogóle w grę, bo jeśli będzie dobry na jednym przełożeniu, to
na pozostałych będzie za luźny lub za ciasny.
Do tej pory jako paska używałam zwykłej gumy do wciągania.Nie było to najlepsze rozwiązanie, bo po pierwsze taka guma ma dużą bezwładność i po naciśnięciu pedałka, najpierw się rozciągała a dopiero później zaczynała się kręcić. Czasem też raczyła sobie spaść z koła, oczywiście w najmniej pożądanym momencie. No więc rozpoczęły się poszukiwania oringu. Trwało to trochę czasu, przewinęło się kilka oringów przez mój kołowrotek, aż wreszcie trafiliśmy na coś odpowiedniego. Jest to PAS OKRĄGŁY Z POLIURETANU. Można go dostać na allegro. Pas ma średnicę 4 mm, łączy się go zgrzewając na gorąco (co pozwala uniknąć guzów i wiązań, które powoduję, że pas spada) . Pas należy zgrzać za pomocą grzałki przemysłowej lub elektrycznej opalarki do farby, trzeba popróbować, bo końcówki rozgrzane zarówno za mocno, jak i za słabo, dają po złączeniu porowaty zgrzew, który ma tendencję do zrywania się. Końcówki należy rozgrzewać dość wolno, tak aby materiał na odcinku 2-3 mm uplastycznił się na całym przekroju pasa i potem zetknąć ze sobą dwie końcówki, chwilę przytrzymać, a gdy zastygnie obkroić powstałe wypływki... i gotowe. W praktyce na kołowrotku wygląda to tak:
Miejsce zgrzewu
A to sam pas
Przy okazji, nowy oring dostał też drum carder, poprzedni niestety rozciągnął się i włókien bardziej zbitych nie chciał czesać, trzeba mu było pomagać. Jest to oring maszynowy, z średnio twardej gumy. Ten dobraliśmy na miarę, wiec nie trzeba go było zgrzewać.
I muzycznie
EQUILIBRIUM, ja to nazywam sobie tropical metalem ;)
EQUILIBRIUM - Blut Im Auge swoją drogą, bardzo fajny clip, warto go zobaczyć w pełnym rozmiarze
Właśnie odebrałam na poczcie 2 kilo alpaczego runa. Kupione na eBay-u za niewielkie pieniądze. Alpaka angielska, prosto ze strzyży, nawet widać całe pęki sierści prosto ze zwierzaka. Mięciutka i puchata, po rozpakowania jej objętość bardzo wzrosła, można powiedzieć - odprężyła się;) Pierwszy raz mam takie runo, nie prane, nie czesane . Zastanawiam się czy je prać, czy nie, czy wrzucić na drum cardera czy prząść "z ręki". Niedoświadczona jestem :) Mało w nim kawałków roślin, jest natomiast trochę piachu. Słyszałam, że nie praną alpakę lepiej się przędzie. Alpaka jest w dwóch kolorach - czarna i jasnobeżowa, co zresztą widać.
Jasnobeżowe runo po farbowaniu (jeszcze wilgotne)
Rozłożyłam w trawie i mam nadzieję, że mi jej wiatr ni powie.
Ostatnio wzięło mnie na grubaski z battów, nic innego tak mnie teraz nie pociąga jak właśnie te wełenki. Nie są wybitnie artystyczne, chyba nie przepadam za przesadnym szaleństwem. Prawie wszystkie batty zostały już przemienione we włóczki, tylko schną kiepsko, wrześniowe słońce nie ma już tej mocy, ale nie ma co narzekać, zimą będzie jeszcze gorzej ;).
Dziś też wrzuciłam ostatnią część zdjęć na bloga pracownianego. http://ptupoznan.blogspot.com/ Zrobiły się wszystkiego 4 posty.
Będzie też muzycznie. Muzyka której często słucham jak nie mogę zasnąć i zasypiam przy niej jak dzidziuś.
BATHORY - Mother Earth Father Thunder
BATHORY - Hammerheart
Zespół Bathory uznano za twórców nurtu zwanego black metalem. Grali różną muzę, nie tylko nastrojowe, liryczne balladki, jak powyżej. Umieli przygrzać.
Piękna stara muza. Ten głos, należący do twórcy zespołu, niestety już nigdy nie zaśpiewa nic nowego. Quorthon zmarł na atak serca kilka lat temu.
Teraz bardzo skoczna, "folkująca" muza. Fajni na żywo.
ELUVEITIE - Thousandfold
ELUVEITIE - Omnos
I nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy. Odnieśli duży sukces w folk/pagan metalownych kręgach. Grają bardzo dobre koncerty.
ARKONA - Słavsa Ruś - szczególnie polecam miłośnikom folku
Dziś przez kilka godzin kręciłam korbką drum cardera, mieszałam włókna, dobierałam kolory i ukręciłam 10 batt-ów, po dwa z każdej kombinacji kolorystycznej. Razem ponad 600 gram czesanki wełnianej i dodatków. Powstaną z nich włóczkowe grubaski.
Norweski fiord - merino
Lemoniada - merino, alpaca, mulberry silk
Późne lato - merino, alpaca
Zielona laguna - merino, silk, firestar, angelina
Owoce cytrusowe - merino, alpaca
Dziś otrzymałam także całkiem niezasłużony i niespodziewany, acz z radością przyjęty prezent od Floressy, przepiękne kolczyki robione techniką sutaszu.
Przyszły też alpacze loki od Eli z Prząśniczki (tego bloga chyba nie muszę podlinkowywać;) ).
Za obie przesyłki ślicznie dziękuję. Wrześniowy "Mikołaj" w osobie pana listonosza był dziś dla mnie niezwykle łaskawy.
Na blogu Pracowni Tkaniny Unikatowej zamieściłam pierwszą część zdjęć z XIV Ogólnopolskiego Przeglądu Amatorskiej Tkaniny Unikatowej, z wystawy pokonkursowej, która odbyła się jesienią 2009 roku. Miłośników pięknej tkaniny zapraszam do oglądania. Reszta zdjęć (coby nie było przesytu i oczopląsu) będzie opublikowana w ciągu kilku najbliższych dni.