środa, 8 stycznia 2014

Sesja zdjęciowa jednej włóczki

Zakochałam się w tej farbowance i postanowiłam, że nikomu jej nie oddam. Jest moja i tylko moja ;) i powstaną z niej skarpetki. Skarpetki czyli coś, czego w żuciu nie robiłam. A jak już te skarpetki zrobię (w co szczerze wierzę), oprawie je w ramkę i powieszę nad łóżkiem jako dowód na to, że można i że nie powinnam wątpić w swoje umiejętności :)

Ale na razie jestem dopiero niestety na etapie posiadania włóczki i pięciu instrukcji wykonania skarpet (celuję w te robione od palców) z których niewiele rozumiem ;) Tak, że niezłe wyzwanie jak na sam początek roku. Może nieco panikuję, ale widząc te opisy mam wrażenie, że tkanie gobelinu to przy tym malutki pikuś. Ale nic to, będę się starać.

A włóczka przedstawia się następująco.









Jeszcze kilka słów w sprawie mojej sprzedaży mieszkania.

Po wielkich bólach, uporczywym czekaniu na przyznanie kredytu kupującym, po wkurzającym dostarczaniu kolejnych, coraz bardziej bzdurnych i niezwiązanych ze sprawą dokumentów, w dniu 30 grudnia podpisałam umowę notarialną. Gdyby ktoś myślał, że to koniec, to niestety jest w błędzie. W dniu w którym moje pieniądze powinny już być na moim koncie bank zażyczył sobie kolejnego "dokumentu", a mianowicie oświadczenia, że moje konto bankowe, podane na akcie notarialnym, należy do mnie. Nie będę już komentować celowości składania takich "dokumentów". Piszę o tym bo wiem, że zaglądają tu osoby, które są w trakcie sprzedaży/kupna mieszkania lub czeka ich to w najbliższej przyszłości.

Nikt Was wcześniej nie poinformuje o konieczności złożenia tego świstka (jak i wielu innych), ale jeśli go nie złożycie od razu, czas oczekiwania na pieniądze przez sprzedającego wydłuży się. Oczywiście bank ma interes w tym by o takich rzeczach nie informować od razu a robić to dopiero w ostatniej chwili, gdy pieniądze powinny już wychodzić z ich konta, na konto osoby do której formalnie należą. To nie jest 100 złotych i każdy dzień przetrzymywania tych pieniędzy to zysk dla banku. Nie wiem czy każdy bank życzy sobie takiego oświadczenia, ale wiem, że nie jestem jedynym przypadkiem. I nie dajcie się zwieść temu co na samym początku miła pani w banku Wam (kupującym) mówi. Kredytu nie załatwia się w dwa tygodnie (a w dwa miesiące) a wykaz trzech na krzyż dokumentów, o jakich Was miła Pani poinformuje, że będą potrzebne, nie jest w żadnym wypadku pełną listą dokumentów, a jedynie wierzchołkiem góry lodowej, ogólnym planem czy czymś w tym rodzaju. Jeśli jakiegoś dokumentu nie macie lub ewentualnie uważacie, że taki dokument nie będzie potrzebny, to wiedzcie, że prędzej czy później bank, ewentualnie notariusz, właśnie tego dokumentu zażąda. W moim przypadku chcieli wszystkiego a nawet wiecej, bo chcieli też dokumentów nie związanych bezpośrednio ze sprzedażą mieszkania jak np. akt zgonu mojej mamy (diabli wiedzą do czego).

Tyle właściwie w temacie, machina papierologiczna wciąż się kręci i do końca nie odpuszcza. 

I przepraszam, że do Was tak mało zaglądam, mam czasem wrażenie, że żyję ostatnio w jakiejś mgle.



58 komentarzy:

  1. Justynko, po pierwsze wszystko wydaje się trudne, nim stanie się proste... wierzę głęboko w Ciebie i w Twoje skarpetki :) a moteczek faktycznie zapiera dech w piersi, wcale się nie dziwię, że nie oddasz nikomu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z pewnością masz rację :) Twoja wiara we mnie, a przede wszystkim w moje "nienarodzone" jeszcze skarpetki, mnie uskrzydla :) Głaski dla Twoich ogonów. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No i dobrze, trza w siebie wierzyć, a w razie czego to wiesz... adres mailowy znasz, jeśli by mi się udało wirtualnie pomóc to chętnie, ja już skarpecianego wirusa , można powiedzieć złapałam ;) stado wygłaszczę dzięki ;)

      Usuń
    3. Dzięki. W razie czego skorzystam chętnie :)

      Usuń
  2. Włóczka jest przepiękna. Już od dawna podziwiam Pani wełenki, na razie wirtualnie, bo na tę chwilę nie mogę sobie na nie pozwolić. Może kiedyś.
    Natomiast jeżeli chodzi o robienie skarpetek, to chyba mogę pomóc. Pod tym linkiem:http://intensywniekreatywna.blogspot.com/p/nauczanie-czyli-jak.html ukrywa się wspaniały blog. Intensywnie Kreatywna nagrywa filmiki i pokazuje jak zrobić różne rzeczy na drutach. Pod numerem 23 są "razempetki" czyli po naszemu skarpetki, robione właśnie od palców. Z czystym sumieniem polecam te filmiki (cały blog też). Aga tłumaczy i pokazuje tak, że nie ma osoby, która by nie pojęła. Mam nadzieję, że Pani skorzysta z tej propozycji, naprawdę warto.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. My Precioussssss........taką cudowność to tylko w ramkę bo aż żal nosić. A odnośnie skarpetek robionych od palców to Intensywnie Kreatywna pięknie tłumaczy jak takie zrobić - nawet ja zrozumiałam i wyszły mi całkiem zgrabne, wielce noszalne i (o dziwo) bardzo szanowane mężowskie skarpetki robione nie dość, że od palców to jeszcze obie jednocześnie. A o kredytach i sprzedaży mieszkania nie będę wspominać....

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzę, że gardenia15 mnie ubiegła ;-)) Aga ma już wyrobioną renomę jako nauczycielka i też mogę polecić jej instrukcje.

    OdpowiedzUsuń
  5. To masz wyzwanie na początek roku! Zupełnie jak ja z chustą, też moją pierwszą :) Na pewno Ci się uda więc lepiej już szykuj tę ramkę :) A może razempetki zrobisz z Intensywnie Kreatywną? Nie próbowałam, dopiero zamierzam... ale kurs podobno świetny :) Tak naprawdę to chciałam komentarz poświęcić twojej włóczce! Jest bajkowa!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy o skarpetkach w/g Intensywnie Kreatywnej. Widać Intensywnie Kreatywna ma renomę, skoro tyle osób zachęca do skorzystania z tych instrukcji, a jeśli tyle osób zachęca, to muszą być dobre. Zajrzałam już pod podany przez Gardenię link i muszę przyznać, że bardzo interesująco to wygląda, łopatologicznie i dokładnie, czyli w sam raz dla mnie :) Bardzo wszystkim dziękuję za to polecenie.

      Usuń
    2. Nie bój się - dzięki Intensywnie Kreatywnej Agnieszce zrobiłam swoje pierwsze w życiu skarpetki... a potem jeszcze kilka następnych par :) Z jej filmikami nie może się nie udać :)
      A moteczek cudny - chyba byłoby mi go żal przerobić na coś tak banalnego jak skarpety :)

      Usuń
    3. Może i skarpety są banalne, choć w ramce nad łóżkiem z pewnością nie wyglądałyby banalnie ;) Z drugiej strony to podniosła chwila robić coś po raz pierwszy z tak ładnego motka :)

      Usuń
    4. Podpisuję się raz jeszcze pod zachętą do kursów Intensywnie Kreatywnej. Ja dzieki niej nauczyłam się szyc od podstaw :)

      Usuń
  6. Ja bym sam motek chętnie powiesiła w ramce nad własnym łóżkiem :))) Co do skarpetek, to nie robiłam, ale robię właśnie sweterek od góry według kursu Intensywnej, więc jej nauki też polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motek w ramce nad łóżkiem, hmmm, myśle, że sprawdziłby się równie dobrze jak skarpetki ;))) Ten sweterek też jest interesujący, rzuciłam okiem. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Sliczna welenka. Niestety to co piszesz o sprzedazy mieszkania to prawda... Ja wlasnie jestem w trakcie i to jest istna masakra. Zamowie sobie od razu z banku portwierdzenie, ze moje konto jest moje (kosztuje takie cudo 50 zl) ale skoro mowisz ze jest potrzebne to coz... Ja tez sie z koniem kopac nie bede :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie trzeba aż wyciągać takiego papieru z Twojego banku (i za niego płacić), u mnie chodziło o odręczne oświadczenie, że ja niżej podpisana, legitymująca się takim a takim dowodem osobistym, zamieszkała tam i tam, oświadczam, że konto o numerze tym i tym jest moją własnością i jestem jego jedynym właścicielem. Teoretycznie to ma wystarczyć, a czy wystarczy to się okaże. Taki zapis może być też zawarty w akcie notarialnym, ale u nas jakoś zawarty nie został.

      Usuń
  8. Przecudny moteczek.Ponoć skarpetki to pryszcz dasz radę.Tak jak bym nie wiadomo ile ich zrobiłam-ani jednej.Jestem leniem i wolę duże formy.Wiesz ja mam otulacz z Twojej farbowanki i jest cudny.
    Jesli chodzi o banki..2lata minęły jak kupiliśmy mieszkania dla syna.Miałam b.dużo szczęścia i nie musiałam donosić różnego rodzaju papierków.Kobitka w banku była wybitnie obcykana w kredytach i załatwiła wszystko super.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie mieliście dużo szczęścia, ja idę drogą wyboistą ;) Cieszę się, że otulacz się sprawdza. Ja ostatnio zrobiłam sobie czapkę i mitenki ze swojej włóczki, też bardzo mi się podobają i świetnie się noszą, choć zima taka niezimowa ;)

      Usuń
  9. Włóczka prześliczna! Nie bój się skarpetek, bo to wcale nie takie trudne, a efekt sprawia radość. Ja też robię metodą od palców i sobie bardzo ją chwalę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to już robię te skarpetki według kursu Intensywnie Kreatywnej. Jak na razie wszystko rozumiem i robię dwie skarpetki na raz, tak jak Karolina.

      Usuń
  10. Włóczka prześliczna. Oprócz pięknych kolorów dojrzałam w niej cekinki. Życzę powodzenia w dzierganiu skarpetek, ja też mam kilka instrukcji, ale jeszcze mi się nie udało, może Tobie pójdzie łatwiej, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są cekiny tylko taka cieniutka błyszcząca niteczka wpleciona w wełenkę, która sie błyszczy i przez to włóczka wygląda ciekawie. Skarpetki zaczęłam, jestem na trzecim okrążeniu ;) Na razie idzie dobrze :) Pozdrawiam

      Usuń
  11. Cudowna wełenka,skarpetki z pewnością nie są straszniejsze od gobelinów:))Współczuję tych perypetii z mieszkaniem i od razu przypomina mi się jak wyglądało kupowanie przez syna domu w Szwecji.Bank powiedział co mu trzeba,dostarczyli,podpisali i już.Kupione.Byłam w szoku bo gdy drugi syn kupował mieszkanie w Polsce wyglądało to jak u Ciebie i trwało kilka miesięcy.Jeszcze bardzo daleko nam do normalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochodzą do mnie takie sygnały właśnie, że za granicą te sprawy przebiegają bezboleśnie i bez chaosu, a u nas jak zwykle tony papierów są wazniejsze od człowieka. Smutne.

      Usuń
  12. Wełna jest cudownie bajeczne, zjawiskowa, nieziemska. Aż same ręce wyciągają się po nią :) Czy będzie takowa w sprzedaży?
    Skarpetki na pewno będą wyglądy przecudnie. A kiedyś musi być ten pierwszy raz, zatem życzę powodzenia w dzierganiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że włóczka (taka lub bardzo podobna kolorystycznie) będzie niebawem w sprzedaży za kilka dni. Mam kilka nowości, które też muszę obfocić i wrzucić do sklepiku, myslę, że w tym tygodniu mi się to uda. Dziękuję za życzenia i pozdrawiam.

      Usuń
  13. Pięęęęęękna!!!!!!!!!!
    Cudne kolory!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowna welenka, mam rozdzawiona gebe z zachwytu, nie dziwie sie, ze zatrzymujesz ja dla siebie, skarpetki beda piekne!
    Moje pierwsze skarpetki zrobilam dzieki Intensywnie Kreatywnej, kochana dziewczyna zrobila kurs dziergania skarpetek (i wielu innych rzeczy) z filmami, krok po proku. Tu masz link do jej bloga http://intensywniekreatywna.blogspot.co.uk/ , w zakladce "Nauczanie czyli jak " znajdziesz najlepszy na swiecie kurs robienia skarpetek - razempetek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dziewczyny w komentarzach u góry już mnie zaraziły instrukcjami Intensywnie Kreatywnej. Widzę, że Jej tutoriale mają wielkie wzięcie.

      Usuń
  15. ja też chcę... uuuuuuuuuuuuu ! :-) prześliczna !

    co do mieszkania, gratuluję przejścia do następnego etapu, przykro, że tyle utrudnień po drodze...
    pozdrawiam ! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak, można do tego podejść w ten sposób i odhaczać sobie kolejne etapy jak akty w tragedii ;) Czasem to tylko to pozostaje.

      Usuń
    2. Nie chciałam Cię urazić - sama chyba tak "dzielę", jak jest za ciężko...

      Usuń
    3. Ależ niczym mnie nie uraziłaś, nie miałam żadnego zamiaru zabrzmieć jak urażona :) Tak właśnie myślę, że czasem można sobie tylko odhaczać kolejne etapy, gdy nie ma się wpływu na to w jaki sposób przebiegają. Spokojnie, wszystko z mojej strony jest w porządku :)

      Usuń
    4. Oj, to się cieszę :) !

      Usuń
  16. Też nigdy nie zrobiłam skarpetek. ;-) A włóczka jest po prostu przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  17. włóczka przepiękna,a nie mogłabyś jeszcze raz takiej zafarbować na przykład dla mnie :) ? ja już bym wiedziała co z niej wydłubać;) i nie byłyby to skarpetki,bo też nie umiem ;) serio pytam i czekam na odpowiedź,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że włóczka będzie w sklepiku do końca tygodnia.

      Usuń
    2. supcio,ale mnie nie będzie w weekend w domu i z netem kiepsko :(

      Usuń
    3. Jeśli jesteś zdecydowana to powiedz czy chcesz jedną czy więcej to Ci odłożę albo wystawię na aukcji dedykowanej dla Ciebie.

      Usuń
    4. o jak miło:) a jakie ma "gabaryty" tzn ile metrów w gramach? to wtedy pomyślę na co mi ona,bo może czapka szalik i mitenki by wyszły?

      Usuń
    5. 400 metrów/ 100 gram Skład: 70% wełna, 25%poliamid, 5% stelina (srebrna nitka). Cena 38zł za motek. Tak to się przedstawia.

      Usuń
    6. jak myślisz dwa starczą? czy może lepiej więcej?

      Usuń
    7. Sama nie wiem, to dość cienka włóczka, może dwa motki wystarczą, ale ręki sobie odciąć nie dam.

      Usuń
    8. dobra to już piszę na priv :)

      Usuń
  18. No wlasnie! Toz to tortura pokazac taka wloczke i .... nic. Co mamy zrobic aby taka moc kupic ;)
    Zapisuje sie w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniusiu nic nie musicie robić, to ja muszę coś zrobić, czyli tę włóczkę pofarbować :) Proszę o nieco cierpliwości, włóczka niedługo będzie w sklepiku.

      Usuń
  19. Cudna! I teraz nie wiem, co mi się chce: prząść, tkać, drutować czy farbować...
    O tak, sprzedawanie i kupowanie nieruchomości to rzecz koszmarna. Żeby dostać kredyt hipoteczny wartości jednej dziesiątej mojego mieszkania (dziewięć dziesiatych miałam w kieszeni) i w wysokości dwóch i pół moich ówczesnych pensji brutto (przy umowie o pracę na czas nieokreślony z trzymiesięcznym terminem wypowiedzenia) papiery zbierałam ponad trzy miesiące i znosiłam panów rzeczoznawców, którzy musieli sprawdzić, czy to mieszkanie to aby nie piwnica. A potem zostałam dokładnie przeszkolona, jaką piczęć ma mieć papier z banku, że spłaciłam kredyt, bo w przeciwnym razie nie znałabym dnia ani godziny, kiedy musiałabym go spałacić jeszcze raz. Horror!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, ja też często nie wiem czego mi się chce, tak to jest jak się za za dużo różnych zajęć. Mi łapy opadają w "walce" z bankami, a właściwie tym jednym konkretnym bankiem, też już jestem nieźle przeszkolona, a potrzebne mi to jak świni siodło ;)

      Usuń
  20. Witam serdecznie, nie dziwie sie, że zostawiła pani sobie tą włóczkę - jest przepiękna i zrobiłabym to samo :).
    W kwestiach mieszkaniowych na razie jestem na etapie poszukiwania właściwego lokum i niestety to też nie jest łatwe. W tym kraju chyba nic nie jest łatwe ;/. Pozdrawiamj i gratuluję bo akt notarialny to juz wielka sprawa :) i prawie koniec tych perypetii sprzedażowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, doprowadzenie sprawy prawie do końca to duży sukces. Ja znam temat sprzedaży z perspektywy przede wszystkim osoby sprzedającej, ale obie strony mają tak samo trudno tylko w nieco inny sposób.
      Życzę jak najspokojniejszego załatwienia formalności. Pozdrawiam :)

      Usuń
  21. Cudna włóczka ! bardzo bym taką chciała miec, a skarpetek tez jeszcze nie robiłam...

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękna włóczka. Sama też trochę farbuję na swoje własne potrzeby. Rozmarzyłam się nad tą włóczką i jako żem sroka strasznie spodobał mi się dodatek tej błyskotki. Jeśli to nie jest biznesowy sekret byłam wdzięczna za nazwę włóczki lub o info gdzie takową można kupić. Z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń