piątek, 6 lutego 2015

Falkland, ale jaki!

Czesanka owiec rasy falkland od jakiegoś czasu bardzo mnie fascynuje, głównie ze względu na sposób w jaki się barwi. Napatrzyć się nie mogę jak gdzieś w necie spotykam farbowanki na falklandzie.
Jest kilka ras owiec, których czesanka barwi się w ten ciekawy piękny i "naturalny" sposób. Nie chodzi mi tu bynajmniej o farbowanie naturalnymi barwnikami, ale o reakcję tych czesanek na barwniki chemiczne, a dokładnie Jacquardy. Mnie ten sposób przyjmowania koloru nieodmiennie urzeka i zmusza do poszukiwań.

Jacquardy to barwniki bardzo intensywne i na wełnie typu merino czy bfl tak właśnie wyglądają - intensywnie, mocno, czasem wręcz krzykliwie. Natomiast wełna z owiec falklandzkich czy norweskich reaguje na te barwniki inaczej. Barwy mają głębię, tak jakby każdy włosek przyjmował kolor po swojemu. Kolory są głębokie, takie pełne, nie krzykliwe i takie... dokładnie takie jak powinny.
Nie wiem czy umiem to wyjaśnić.

Przy ostatnich zakupach w WofW zauważyłam coś, co nazwano Falkland Merino. Nie wiem czy było tam już wcześniej, tylko nie zauważyłam, czy jest to jakaś nowość, ale zatrzymałam się przy tym artykule. Zastanawiałam się długo nad tym co to za hybryda. Droższe toto niż merino, a niby falkland. Ale skusiłam się i nie pożałowałam.

Ten Falkland Merino barwi się jak falkland a jest miękki jak merino (choć bez tendencji do filcowania). Kolory przyjmuje po swojemu i jak każdy falkland jest wymagający dla farbiarki - trochę tak jakby brał z roztworu barwiącego tylko tyle ile chce i tego co chce, więc wynik farbowania nie jest do końca przewidywalny, jak w przypadku merynosa, gdzie z góry wiadomo co i jak wyjdzie.

Ale wynik farbowania jest po prostu genialny - to jest to, co lubię najbardziej. To coś... to nie jest po prostu barwiona wełna, to jest barwiony falkland, którego rozpoznam wszędzie.

Może niewiele z Was łapie nad czym ja tu pieję z zachwytu, ale fakt, pieję i to wniebogłosy!!! Bo chyba znalazłam swój wełniany, czesankowy i farbiarski ideał.

Światło dziś marne, ale kolor się obroni ;) 




Pozdrawiam serdecznie :)

22 komentarze:

  1. Justyna,
    piękne (jak zawsze), energetyczne kolory Ci wyszły.
    Te zielenie - jak marzenie!
    W sam raz, by odreagować tą biało-czarną porę roku.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, dziękuję bardzo, a jeśli o pogodę chodzi to mam dość tej szarzyzny, choć na wsi to może mniej szaro jest, luty, to pod względem światła najgorszy miesiąc w roku, i to bez względu na miejsce zamieszkania. Mam nadzieję, ze już troche lepiej u Ciebie, i cieszę się, że się odzywasz :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A ja , jak zawsze, serdecznie dziękuję :)

      Usuń
  3. Piękne kolory jak to zwykle u Ciebie! CO do farbowania naturalnego (zielskiem) falklanda- ja się sparzyłam, ale to z braku wiedzy wynika. A jeśli idzie o dopisek merino- gdzieś czytałam, że falkland to nie tyle rasa owiec co po prostu wełna z owiec, które geograficznie mieszkają na Falklandach, może ta akurat wełna ma jakiś sporą domieszkę merynosowej krwi...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa tego opisu "falkland merino" moje pierwsze skojarzenie to było - krzyżówka i faktycznie na to to wygląda w obsłudze. Tak jak pisałam, w farbowaniu falkland, w dotyku i przędzeniu (właśnie zaczęłam ją prząść) merino. Na pewno nie jest to po prostu zmieszane włókno falklanda i merino, bo wtedy byłoby w sklepie w mieszankach a nie w naturalnej wełnie, a poza tym czuło by się włosy twardsze. Cena też jest zagadką, bo o ponad pół funta droższe toto od merino 21. Zwykły falkland to funt taniej. Jest bardzo delikatne, całkiem nie falkland, który może nie jest jakoś bardzo gryzący ale i nie mega delikatny. Jeśli ktoś kiedyś wpadnie na rozwiązanie tej zagadki to bardzo proszę o rozjaśnienie mojej ciemnoty ;)

      Usuń
    2. Wiesz pewnie tych owiec jest jakaś mała liczba, więc skoro ilość runa ograniczona to pewnie cena wywindowana w górę.

      Usuń
    3. Pewnie racja, choć funkcjonuje na necie coś takiego jak falkland merino w formie fabrycznej przędzy. Niestety nigdzie (jeszcze) nie trafiłam na żadne wyjaśnienie co zacz.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Już się przędą - przynajmniej jeden :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. piękne szczególnie te warkocze pozdrawiam Ania z Tosią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, pięknie dziękuję i też Was pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Nawet nie wiesz jakie było moje zdziwienie, jak przeglądając tę książkę (http://ewelenka.blogspot.com/2011/12/swiatecznie.html) w poszukiwaniu opisu ras nie natrafiłam na runo Falkland. Pomyślałam taka super książka a nie ma wszystkiego, trochę później ( bo temat nie dawał mi spokoju no przecież sprzedają to runo) znalazłam informację o jakiś targach owiec na Falklandach -po angielsku. Jak zaczęłam się wgłębiać w temat to doszłam do wniosku (mój angielski raczej pozostawia wiele do życzenia ale tyle zrozumiałam), że owce na wyspy zostały przywiezione przez białych tam się rozmnażały, mieszały i były wystawione na tamten klimat tak więc runo zwane Falkland to nie owce a miejsce pochodzenia tych owiec (to samo się tyczy runa South American).
    Jest więc to runo mieszańców (w dużej mierze merynosy) poddanych hodowli w tych specyficznych warunkach i prawdopodobnie dlatego ich runo jest tak interesującym materiałem barwierskim - właśnie to indywidualne łapanie koloru przez włosy i ta miękkość barw.
    To moje własne informacje gdzieś tam wyszarpane w internecie nie zweryfikowane przez znawcę więc mogę się mylić:))
    Jak czytałam o Falklandach to pisali, że mają w planach swoje stada odnawiać merynosami - kto wie może to w WofW'ie to pierwsze runo, które pozyskali z "nowej linii" :)
    Kolory wyszły cudne chyba muszę farbować a szczególnie coś do zielonego mnie ciągnie :D
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wcześniej Ania wspominała o tym dziwnym nazewnictwie owiec z Falklandów. Myślę, że Twoja teoria ma sens, może właśnie merynosami "odmładzają" falklandzkie owce, teraz taki popyt na delikatne włókna jest, że to by miało sens również z finansowego i rynkowego punktu widzenia. Wełna mięciutka, która do tego barwi się w tak kapitalny sposób... to niemały rarytasik. Dziękuję za podzielenie się ze mną swoimi przypuszczeniami i Twoją pomoc w rozwianiu mojej ciemnoty :D Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. cudo cudo cudo te kolory boskie - :) Ty chyba nie przerobisz tego wszystkiego samą? hę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowite te kolory, szczególnie zielone!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisałam kiedyś o falklandach. To nie rasa, to po prostu średnia z owiec hodowanych na Falklandach, z których dużą część stanowią właśnie merynosy. Niemniej jako wełnę falklandzką sprzedaje się "średnią" z tego, co tam mają. Więc myślę, że falklnad merino to żadna nowa rasa, tylko merynosy hodowane na wyspach falklandzkich. Natomiast z farbowaniem falklandów, i to czymkolwiek (ja lubię eksperymenty), mam podobne doświadczenia jak Ty - uwielbiam. Być może rozwiązaniem, a przynajmniej tropem do rozwiązania zagadki, dlaczego one owce są tak uprzejme w farbowaniu, będzie to, że się wełnę stamtąd nazywa królewną Śnieżką, bo jest bielsza od podobnego zestawu ras i każdej z ras z osobna, jeśli są hodowane gdziekolwiek indziej na świecie. Na Falklandach każda owca jest... bielsza. Być może światło tam sprawia, że włos, ktory na zwierzakach rośnie, inaczej je odbija, a może słońce tam pod innym kątem trawę, którą owce żrą, odżywia, Bóg jeden wie. Ale jedno jest pewne, jeśli hodowla na tych wyspach powoduje bielszy odcień bieli wełny, to musi też mieć jakiś wpływ i na przyjmowanie kolorów w farbowaniu :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Poza podziwianiem pięknych kolorów jeszcze się dowiedziałam tylu ciekawych rzeczy. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolorki piękne, optymistyczne i energetyczne. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń