niedziela, 3 grudnia 2017

Jesienne klimaty z drum cardera.

Któregoś dnia mnie naszło, by coś namieszać. Wena twórcza jakoś się we mnie zakotłowała i wyciągnęłam drumka i pięć toreb wełny oraz innych włókien, poupychanych po kątach - jeśli nie wiecej.

I namieszałam. W brązowo - jesiennych klimatach.




Dosyć dużo tego powstało, bo ponad pół kg. Mieszanka bardzo bogata, znalazło się tu wiele różnych włókien: alpaka, szetland, manx, wensleydale, corriedale, merino, bambus, ramia, tencel, jedwab, moher, angelina i być może coś jeszcze, czego nie zanotowała moja pamięć.

Uprzędłam toto, z wielką przyjemnością.




Powstało 535 gramów przędzy lekko artystycznej,  w 5 motkach. Łącznie 1077m. Średnia grubość na 100 gramów to 200 metrów.








Włóczka jutro pojedzie do nowej właścicielki.
Pozdrawiam :)

27 komentarzy:

  1. Ciekawa. Zwłaszcza składowo. Jak to wszystko z sobą wypada w dotyku ?
    Bardzo bardzo podobają mi się te drumkowe roladki. Mniamniusie takie. :)
    Ostatecznie bardzo, bardzo spokojna niteczka wyszła. a roladki lekko zadziorne były. ;)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w roladkach zawsze widać to, przede wszystkim, co jest na wierzchu kanapki, a jak pod spodem są włókna raczej stonowane, to potem całość wychodzi bardziej zgaszona. Wszystko oczywiście zależy od tego co się zmiesza i czego się oczekuje, a chciałam jednak osiągnać dość stonowany efekt, z delikatnymi przebłyskami zadziorności ;)

      Usuń
    2. I to Ci właśnie wyszło. ;-)
      Może dane nam będzie jeszcze kiedyś zobaczyć kawałek dzianiny. ;-)

      Usuń
  2. Oż, nie nadążam za Tobą, jak była cisza, to dłuuuugo, a ja się rozpędziłaś, to muszę się cofać. A pokazujesz tak piękne kłaki i sznurki (tu i na fb), że napatrzeć się nie można :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ja teraz tę ciszę nadrabiam :D i sie staram jednak jak najwięcej zachować "dla potomności", skoro już się na poważnie zdecydowałam na bloga wrócić.

      Usuń
  3. Ślicznota, zwłaszcza podoba mi się te maźnięcia czerwieni. No i oczywiście błysk angeliny ;) sroka wyłazi ze mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Też się nie mogę oprzeć dodatkowi błyszczących włókien :D

      Usuń
  4. Co za bogactwo w składzie!
    Piękny jesienny sweterek (lub coś innego) z tego wyjdzie.
    Lubię tą paletę barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba faktycznie sweterek z niej będzie. Takie mam informacje. Też bardzo lubię tę paletę.

      Usuń
  5. Niesamowity skład! Kolory cudowne i efekt nitki artystyczny, wspaniały. Bardzo ciekawa jestem jak będzie się prezentowała w wyrobie :) Justyna cudo :D
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ula. Również jestem bardzo ciekawa dzianiny :)

      Usuń
  6. Oj, jakie ładne. Takie najbardziej lubię. Cudny będzie ten sweter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) No powiem Ci, że mnie też ostatnio dosłownie uwiodły tego typu nitki. Kręcę następną. Jakiś kilogram namieszałam - to co na banerku na górze bloga. I to z pewnością nie koniec. Zamówiłam wełnę i dodatki, na kolejną mieszankę. Czuję, że drumek będzie w bliskiej przyszłości bardzo zapracowany :)

      Usuń
    2. No bo to jest cudowna zabawa. Ale najlepsze jest w niej to, że jak tak namieszasz, namieszasz, co ci w ręce wpadnie, to czasem wychodzi coś jakby trochę burego, nieprzesadnie efektownego w pierwszym wrażeniu, a potem w dzianinie okazuje się, że to klejnot, mało tego, to się potem świetnie nosi i układa. Skręciłam parę lat temu wszystkie resztki, które mi zostały z kręcenia rozmaitości wszelakich, sprzędłam, starczyło na mitenki. I jak tylko się robi zimno, to ich z rąk nie zdejmuję, lepsze są niż wszystkie galante rękawiczki.

      Usuń
    3. No i właściwie niewiele mi pozostało do dodania. Tak dokładnie jest z tymi resztkami czy też kolorami, które niby na pierwszy rzut oka nie do końca do siebie pasują. Mając drumka, można sie nie przejmować, że coś się zmarnuje. To jest równie fajne jak farbowanie, a nawet czasem, gdy tego farbowania mam za sobą dużo, to fajniejsze.

      Usuń
    4. Zgadzam się w stu procentach. Mieszanie na drumku chociaż nie jest klinicznie czystą czynnością, jednak mniej pieprzniku generuje, co przy domowych zwierzakach ma znaczenie :-)

      Usuń
    5. To ja mam na odwrót, z farbkami się szybko uwijam, wszystko mam poukładane przy farbowaniu na swoim miejscu, najwyżej się coś kapnie przy stole, a jak wyciągnę wełny do mieszania to pierdolnik jest na całą kuchnię. Ostatnio znalazłam kawał czesanki rozbebeszony doszczętnie, pod łóżkiem w sypialni, bo pewnie kocię któreś pod stołem w kuchni znalazło, ukradło i miało przednią rozrywkę :D

      Usuń
  7. Tchnienie jesieni takiej końcowej, rozkopanej ziemi i jeszcze liści i owoców na drzewach i krzewach. Może tam resztka babiego lata, a może już szron się pojawił. Przepiękna mieszanka, w dzianinie będzie super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz WIELKĄ rację, to właśnie taka jesień jaką opisałaś, schyłkowa, nieco butwiejąca, z przebłyskami jeszcze czegoś wrześniowego i październikowego, ale taka grudniowa, przedzimowa. Dokładnie tak samo odbieram tę przędzę. Bardzo się cieszę, że udało mi się taki klimat uchwycić tudzież stworzyć/odtworzyć. Tak czesto powstaje mi to co akualnie w duszy gra i dzieje się to bez udziału świadomości.

      Usuń
    2. Graj tak dalej Czarodziejko Koloru! Graj!!!! Powstają piękne obrazy!

      Usuń
  8. Piękności :) Mistrzostwo ekspresji w kolorach. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja się cieszę, że wróciłaś do blogowania :) jak mi smutno albo źle to patrze na Twoje kolory i zaraz mam lepszy humor :)
    Fb jest dobry jako komunikator ale jak ktoś chce pokontemplować jakiś wpis to blog jest niezastąpiony - no chyba, że braknie prądu :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to brakowało mi siły, wytrzymałości, cierpliwości, by ciągnąć na raz i bloga i fb. Czasami brakowało mi wawet siły by usiąść do kołowrotka, choć może tego nie wybło widać na "zawsze uśmiechniętym" fejsbuku, gdzie nie wypada mówić, o niczym innym, niż o tym jak to jest świetnie. Sprawy bardziej lub mniej osobiste pochłonęły w większości ostatnie dwa - trzy lata. Ale co było to minęło i niech nie wraca! Mam nadzieję, że wróciłam na stałe :) Dziękuję, za ciepłe przywitanie :)

      Usuń