środa, 4 września 2013

Bywają takie dni

Bywają takie dni, gdy nie wiedzieć z jakiej przyczyny, robisz nagle coś czego nigdy w życiu nie robiłaś, patrzysz na coś, widzianego setki razy jakby po raz pierwszy i nagle w głowie rodzi się plan...

Tak miałam właśnie dziś rano. Nagle spojrzałam na filc nowym spojrzeniem. Dotąd darzyłam go raczej mieszanymi uczuciami. Coś mi się podobało, coś innego nie, ale nigdy nie był to dla mnie temat, którym miałabym się zainteresować bliżej. Choć z drugiej strony przecież to nic niezwykłaego, biorąc pod uwagę moje zainteresowania.

Do dziś nie ufilcowałam nic, nie licząc kilku swetrów i paru czesanek, ale to się nie liczy, bo było niezaplanowane, a nawet niepożądane.

Ale dziś... nie myśląc długo, przejrzałam zapasy dóbr wszelakich i wzięłam byka za rogi.
Jako całkowicie dziewiczą pracę umyśliłam sobie podkładkę na stół - prosta, zwyczajna rzecz, w sam raz na początek.Taki mozna powiedzieć próbnik.

Wyszło coś takiego







Obrazek przypomina mi "Nasturcje" Wyspiańskiego i tak też sobie go nazwałam. Moje pierwsze nasturcje...

A w całej pracowni pachnie mydłem :)

29 komentarzy:

  1. Po takim początku nic, tylko działać dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześlicznie to wygląda, wcale nie na "pierwszyznę" ;) mnie filc już kusi od jakiegoś czasu, widze ładne rzeczy, ale jeszcze jakoś się nie zebrałam :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to może też czas bys sięgnęła po czesankę, mydło i garść internetowych informacji i zaczęła działać. Było by mi bardzo miło gdybyśmy zaczęły tę przygodę razem :)

      Usuń
  3. Faktycznie fajna Ci wyszła :-) Serdecnzości!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny obrazek na tej podkładce zrobiłaś- gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładna podkładka:) I nie wygląda jakbyś robiła to pierwszy raz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i pięknie, jeszcze parę prób i pojawią się arcydzieła. Ja uwielbiam zapach mokrej wełny. Pozdrawiam. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to właśnie mydłem pachniało, wełną pachnie jak farbuję (i gotuję), wtedy wszędzie się roznosi jej zapach.

      Usuń
  7. Ja podziwiam, sama nie mam zielonego pojęcia o robótkach z czesanką. Wzór bardzo ładny, jesienny już. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robótki z czesanką nie są trudne, wolę to niż druty ;) No już prawie mamy jesień, jeszcze tylko kilkanaście dni do tej kalendarzowej... i dobrze :)

      Usuń
  8. To się nazywa wejście z pompą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleś mi napisała... nie wiem co powiedzieć :)))

      Usuń
  9. Tja... gratuluję z całego serca takiego 'próbnika'!;) I nowej sprawności w nieocenionych rękach! Będą kolejne filcowanki? Mam nadzieję, że tak, bo początki są bardzo obiecujące!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Ja też mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy, że pójdzie mi dobrze i się nie zniechęcę. Już mam kolejne plany co by tu ufilcować.

      Usuń
  10. No nie mów że to próbnik. Jak masz takie początki to jako doświadczona "Filcowniczka" dzieła będziesz tworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak, to próbnik. Biorę to co mówisz za dobrą monetę :)

      Usuń
  11. Filcuj, filcuj... dobrze Ci idzie!
    Jak dobrze, że wróciłaś ze swoimi pracami! Cieszę się :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolciu, bardzo dziękuję :)Wróciłam i mam nadzieję, że teraz już na stałe i obędzie się bez zawirowań najróżniejszych, przynajmniej na jakiś czas. Pozdrawiam

      Usuń