wtorek, 14 sierpnia 2012

Certyfikat cepeliowski

Czy ktoś z Was zabierał się za ten temat?

Posiadanie takiego certyfikatu nie tylko potwierdza iż nasz wyrób jest rzemiosłem artystycznym, ale przede wszystkim pozwala na posługiwanie się 8% podatkiem. 

Próbowałam coś znaleźć w necie, ale poza enigmatycznymi informacjami w stylu "no gdzieś coś trzeba wysłać", nic więcej się nie dowiedziałam. Strona cepelii milczy w tym temacie.

Sprawa jest na tyle ważna, że w ogóle od niej zależy chyba sens sprzedawania własnych wyrobów włóczkowych zgodnie z prawem (czyli oddając swoje tu i ówdzie), gdyż dodawanie do ceny wyprodukowanego przedmiotu 22% podatku dość mocno winduje cenę i zniechęca kupującego.

Klienta mało obchodzi czy sprzedający działa zgodnie z prawem czy jest zasilaczem szarej strefy, klient chce tanio i dobrze - co w sumie logicznym jest. A ja bym jednak chciała by wszystko miało ręce i nogi i by wilk (fiskus) był syty i owca (czyli ja) cała. I to nie jest tylko kwestia uczciwości ale i mojego dobrego samopoczucia.

Pozdrawiam :)

38 komentarzy:

  1. Nigdy nie drążyłam. Ba, nawet się nie interesowałam, bo nie słyszałam, że jest i daje takie możliwości. Cepelia kojarzy mi się niestety tylko ze sklepami w latach 70, gdzie można było kupić oficjalne rękodzieło. Swoją drogą, nie sadziłam, że instytucja istnieje dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cepelia dalej istnieje, w Poznaniu jest nawet ich sklep (a przynajmniej był jeszcze kilka lat temu).

      Usuń
  2. http://cepelia.pl/o-cepelii/fundacja-cepelia/marka-cepelia/ tu jest wzór wniosku do wysłania. Pewnie trzeba mieć działalność gospodarczą, bo wymagają podania firmy. W sumie nie wiedziałam, że to może tak działać. Ale zgadza się, że lepiej to prawnie ogarnąć, bo tak na lewo wszystko kombinować może się skończyć nieładną niespodzianką skarbową. Chyba raz byłam w sklepie Cepelia, podobały mi się kubki bolesławieckie :D. Włóczki nie widziałam, a szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci wielkie, znalazłam też coś takiego (wrzucam link dla "potomnych"): http://cepelia.pl/o-cepelii/fundacja-cepelia/kkaie/ Nie wydaje się to być nader skomplikowana procedura. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. O ile dobrze pamiętam temat drążyła Koroneczka z bloga http://art-ceramika.blogspot.fr/
    Nie wiem, jak sprawa się skończyła, bo nie śledziałam tematu, zapamiętałam tylko, że po wstępnej akceptacji ( nie pamiętam, czy było to wysyłanie prac czy tylko zdjęć) należy złożyć przed komisją " jakiś " egzamin.
    Myślę, że najlepiej będzie, jeśli zadzwonisz do centrali Cepelii i poprosisz o informacje z pierwszej ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i jeszcze znalazłam to:
      http://cepelia.pl/o-cepelii/fundacja-cepelia/kkaie/
      Nie ma egzaminu, tylko zgłoszenie, formularz i zdjęcia.

      Ponieważ certyfikaty nazywają atestami trudno coś znaleźć !

      Usuń
    2. Znalazłam informacje, o egzaminie tu milczą, ale masz rację, najlepiej zadzwonić i dowiedzieć się szczegółów.

      Usuń
  4. No niestety, po telefonie do źródła okazało się, że ręczne przędzenie wełny nie podlega preferencyjnym stawkom podatku, tak, że szkoda zachodu.

    Mimo wszystko dzięki za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego nie podlega ?

      Usuń
    2. Też zadałam Pani to pytanie.

      Jest jakaś lista, bo ktoś u góry zdecydował (Ona mi nawet powiedziała kto - zasunęła jakąś długą nazwą), że określone rzeczy znajdują się na liście a inne nie. Przede wszystkim są tam rzeczy gotowe, i to nie wszystkie. I tyle.

      Usuń
  5. Ja temat trochę pogłębiałam ale odpuściłam. Mam wnioski i formularze ale sprawa wygląda trochę tak jak z "Paragrafu 22".
    Chciałam sprzedawać rękawiczki w stylu litewskim. Okazało się, że należy określić rodzaj włókna, kolorystykę i wzór (do wniosku dołączyć należy wyrób celem zapoznania się komisji czy nadaje się lub nie). Oczywiście dostajesz certyfikat (płatny - różne stawki) dokładnie na ten wzór, który dostarczyłaś i zaczynasz produkcję taśmową dokładnie tego wzoru, z określonych wcześniej materiałów, kolorów i wzorów.
    Każdą rzecz, którą chciałabyś objąć mniejszą stawką podatku musiałabyś zgłaszać lub skupić się na jednej powielanej - i to miało być to jednorazowe unikalne rękodzieło !!!!
    Można oczywiście napisać "rękawiczki z różnych rodzajów wełny, wielokolorowe, we wzory" ale co wtedy dołączysz, a jak wystawisz z niskim podatkiem coś podobnego ale nie do końca zgodnego z zatwierdzonym wzorem to może się ktoś doczepić.
    Znajoma robiła gobeliny dla Cepelii przez 5 lat robiła te same ptaszki - jak dla mnie koszmar :((
    Moje wiadomości są dość stare bo sprzed 3 lat - może się coś zmieniło no i niestety Justyno mamy stawkę podatku Vat 23% - ja sprzedaję moje przędze obwarowane tym podatkiem do tego dochodowy i koszt czesanki to co zostaje to naprawdę niewielka suma :(
    Będę śledzić Twoje poczynania bo może coś się zmieniło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba coś się zmieniło bo Pani z Krajowej Komisji Artystycznej i Etnograficznej poinformowała mnie, że jedyne wyroby wełniane jakie podlegają obniżonej stawce podatku to gobeliny i kilimy, nawet ręcznie dziergane rzeczy (jak właśnie rękawiczki, skarpetki czy inne chusty) "wyleciały" już z listy. Przykro.

      Usuń
    2. Ja też sprzedaję wełny obwarowane tym podatkiem.

      Usuń
    3. Fakt... unikatowość, heh... ciągle to samo i tak samo. Rozumiem, że jakoś trzeba ogarnąć sprawę formalnie, by certyfikat dostać, ale aż tak jednostkowo robią ? Jestem zaskoczona.

      Usuń
    4. Tak też przypuszczałam, że dobiły Cię stawki podatkowe:((
      Trudno odczuwać satysfakcję jak wyszarpują Ci ponad 40% na podatki. Masz rację po prostu przykro.

      Usuń
    5. No tak, na początku to sobie można sprzedawać coś "na lewo", ale z czasem to się robi bez sensu, z wielu powodów, a przede wszystkim dlatego, że człowiek potrzebuje stabilizacji i spokoju sumienia. Ja nie należę do ludzi, którzy umieją spać po nocach z groźbą fiskusa na karku. A że nie znam obecnej stawki, cóż, u nas sprawami księgowymi zajmuje się biuro rachunkowe, oni tam liczą co i jak, a my tylko opróżniamy konto ;)

      Usuń
    6. Niestety, w zderzeniu z szarą strefą nasza działalność nigdy nie wygra. W Czechach miałam nieco niższy podatek vat i dochodowy, ale też był. Były też inne koszty... jak zawsze, jak wszędzie. We Francji sprawa wydaje się dużo łatwiejsza, bo np. na ubezpieczenie płaci się po uzyskaniu określonego przychodu, a nie zawsze i bez względu. Dla mnie to duże udogodnienie i wielka pozytywna niespodzianka.

      Szkoda, że rękodzieło traktowane jest jak masowa, chińska twórczość i że owa lista atestów jest utajniona , podobnie jak stawki opłat za te atesty!

      Usuń
    7. Basiu, tylko pozazdrościć tych francuskich udogodnień. U nas nie tylko płacisz wszystko zawsze, ale do tego musisz zapłacić podatek, zanim dostaniesz zapłatę za swoją pracę. To nas (mam na myśli naszą firmę) nie raz doprowadziło do kłopotów, zwłaszcza gdy był dobry miesiąc. Faktury są wystawiane na płatność 30-dniową, a kontrahenci dodatkowo nierzadko się spóźniają z płatnościami, a ty podatniku wyjmij spod ziemi, płacz i płać, bo państwo nie może czekać!

      Ot taka dygresyjka na temat anomalii podatkowych ;)

      Usuń
  6. Ja i Karolina mamy Certyfikaty Cechu Rzemiosł Artystycznych w Warszawie (ale jesteśmy z Łodzi :) ), że nasze wyroby są "rękodziełem artystycznym" :). Robiłyśmy je dosyć dawno, ale też uprawniały do niższego Vat-u. Wtedy na każdy rodzaj rękodzieła trzeba było robić osobno, nie wiem jak teraz to wygląda. Znalazłam stronę http://www.rzem-art.eu/
    Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytam Jolu, i jeszcze jestem Ci winna prywatnego maila, zbiorę się, obiecuję, ale dziś ogórki zaprawiam i tylko tak z dolotu popisuję sobie na blogu. Przesyłkę otrzymałam i bardzo dziękuję :)

      Usuń
    2. OK, pracy sezonowej nie można odłożyć :). Ja nazbierałam tyle czesanki, że mam co przerabiać i mogę spokojnie poczekać na "diagnozę" :)
      Pozdrawiam Jola

      Usuń
  7. Ciekawy temat podrzuciłaś, ja też nad tym się ostatnio zastanawiam, bo chciałabym coś tam od czasu do czasu sprzedać z tym że nie zamierzam otwierać działalności. Ja natomiast zastanawiam się jeszcze nad kwestią odpisu 50% podatku dla twórców, bo przecież jest coś takiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to znów jakaś ciekawostka z tymi 50-cioma procentami. Ja się mało orientuje w tej tematyce, nie znoszę ekonomii i pokrewnych bzdur, wolę konkrety. Ale czasem z konieczności muszę się wgryźć ;)

      Usuń
    2. ale o ile ja dobrze rozumiem, to jako twórca miałabyś prawo do obniżenia podatków o połowę, ja mam jakieś linki na ten temat, jak już przez nie przebrnę to podeślę Ci na maila

      Usuń
    3. Połowa to całkiem sporo :)

      Usuń
    4. chmurko - jeśli masz zamiar sprzedawać od czasu do czasu i nie będzie nosiło to znamion działalności z której się utrzymujesz, nie musisz otwierać działalności gospodarczej- jest taka mała furteczka dla hobbystów
      co do odliczania 50% kosztów uzyskania, przychodu przez twórców bo to zapewne masz na myśli- myślę ,ze najlepiej poradzić siew informacji podatkowej, chociaż nie robiłabym sobie nadziei.
      wydaje mi się , ze jest ogromna luka w przepisach dotyczących rękodzielników - tzn - raczej nie uwzględnia się tego zjawiska - albo jesteś artystą i masz na to papier np. z komisji kultury albo jesteś zwykłym przedsiębiorcą i ponosisz normalne koszty z tym związane, chodzi głownie o Zus - podatek to nie jest rzecz, która człowieka zabija tak od razu - zus natomiast rzuca sie do gardła bezlitośnie

      Usuń
    5. Myszoptico, chyba właśnie o to mi chodziło,
      To smutne, że rękodzieło nie jest uznawane za sztukę, a artysta to tylko ten z dyplomem, w końcu historia zna tylu wielkich artystów którzy byli samoukami.

      Usuń
  8. O Matko! Ja za głupia na to jestem,więc dla mnie się skończyło jak wiadomo. Ostatnio odkryłam ,że na przykład na liście zawodów tzw. ginących prząśniczki,czy prządki nie ma,ale jest naprawianie parasoli,repasacja oczek itp. O Cepelii nawet nigdy nie pomyślałam,ale z tego co czytam to i dobrze ;)
    Polska to ciekawy kraj jednak. Dla upartych ,zawziętych i tych co lubią mocno pod górkę,ehhh
    Ps. Po powrocie z wakacji sobie tu wlazłam i ślicznościami wełnianymi się zabiłam po raz pierwszy,a po raz drugi sprzętem nowym. Cudo. A poza tym powiem głośno i otwarcie GRATULUJĘ mężów Tobie i Basi! Naprawdę macie wyjątkowe egzemplarze na stanie. Ja to mam albo pecha,albom ślepa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lauro, tak sobie myślę, że ta lista zawodów ginących chyba dotyczy zawodów, których przedstawiciele siedzieli po osiem godzin w jakiejś budzie i wykonywali swoją pracę. Prządka chyba, w myśl tej definicji, nawet zawodem nie jest. Ot siedzi sobie baba, bo zajęcia nie ma i depce pedałek :DDD

      A na poważnie to nawet słów brakuje. Czasem mi się zdaje, że ja tylko udaję, że pracuję i zarabiam, choć mi to zajmuje mnóstwo czasu. Ot takie bajanie, by nie mówić, że nic nie robię.

      Usuń
    2. Wiem doskonale o czym mówisz. Enigmatycznie rzucę-masz szczęście,że w domu nikt Ci tego ,że udajesz pracę nie powie.
      Jak szybko ludzie zapomnieli,ze to właśnie te baby depczące pedałek ubierały całe rodziny,a niekiedy je z tego deptania utrzymywały. Tym co ustalają co jest zawodem, a co nie wartało by wspomnieć,że nawet królowa Bona z gołą dupą by chodziła ,gdyby ktoś nie deptał,ktoś inny nie tkał itd.
      A szkoda gadać :/

      Usuń
    3. Mądrze prawisz, co tu więcej powiedzieć. Mnie tylko zadziwia podejście państwa do rękodzieła. Certyfikaty wydaje się na określony model, wzór etc. czyli na chama próbuje się wbić rękodzieło i tworzenie unikalnych przedmiotów w ramy masówki. Jakby nie można było tej garstce rękodzielników przyznać prawa do doliczania 8% podatku. Przecież rękodzieło i tak ledwo zipie, niedługo tylko wariaci będą się tym zajmować ;)

      Może i dobrze, że z tymi certyfikatami nic nie wyszło, bo jakbym miała robić na okrągło 5 wzorów włóczek to bym osiwiała :>

      Tylko co zrobić jak się już to deptanie pedałka pokochało...

      Usuń
  9. Co do tego, o czym wyżej wspomniała Chmurka to w przypadku działalności gosp. nie ma zryczałtowanych 50% kosztów - są one przewidziane jedynie dla umów o dzieło zawieranych z osobami fizycznymi, a nie w ramach prowadzonej działalności.

    Polski ustawodawca rzeczywiście wprowadził możliwość stosowania zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodów w odniesieniu do niektórych źródeł przychodów. Jedną z takich kategorii są przychody osiągane przez twórców z tytułu korzystania przez nich z praw autorskich.
    Zgodnie z art. 1 Prawa Autorskiego, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

    Kluczowe znaczenie dla możliwości skorzystania z 50% kosztów uzyskania przychodów ma przedmiot umowy, w szczególności zaś to czy rezultat działalności można uznać za utwór i czy w ramach wykonania umowy doszło do skorzystania lub rozporządzania z praw autorskich, co podkreślił m.in. Minister Finansów w swoim piśmie z dnia 16 sierpnia 1995 proc. r. PO proc./8-7371-01609/95.
    Interpretując pojęcie utworu, o którym mowa w art. 1 Prawa Autorskiego na potrzeby art. 22 ust. 9 pkt. 3 UPDOF możemy oprzeć się na licznym orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego, Wojewódzkich Sądów Administracyjnych jak i pismach Ministra Finansów odnoszących się często do określonych rodzajów świadczeń, takich jak: przygotowanie i wystawienie przedstawienia, wygłoszenie wykładu, sporządzenie sprawozdania finansowego czy też przygotowanie projektu architektonicznego. W orzeczeniach i pismach Ministra Finansów można odnaleźć wskazówki, które z przykładowo wymienionych wyżej świadczeń mogą być uznane za utwory w rozumieniu prawa autorskiego.
    Chodzi tu więc tylko o tzw. twórczość intelektualną, a nie twórczość w ogóle. Niestety.
    Sorry za taki wykład, ale krócej nie umiałam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam wszystkie komentarze z lichutką nadzieją, że może coś w prawie drgnęło od czasu, gdy ja przetrzepywałam temat, ale widzę, że nic z tego. :-( Zatem dalej mamy 23% VAT na pojedyncze egzemplarze tworzone według autorskich wzorów, bo ustawodawstwo ma nas gdzieś. Nasi rządzący mają nas gdzieś. A po ostatniej rundzie po urzędach dodam jeszcze, że urzędnicy mają nas w tym samym miejscu. :_(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Basia Fanaberia pisała, że też się starałaś o ten certyfikat i miałam nadzieję, że chociaż Tobie się udało. Pomyślałam, że skoro Twoje wyroby są dziełem finalnym, to może coś wywalczyłaś.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Niestety, nie, bo nie chciałam zrezygnować z wplatania koralików we frywolitki, jak komisja sobie życzyła. :/

      Usuń
    3. Tak sobie ostatnio z mężem gadałam, że celem takich atestów jest chyba jedynie zabójstwo kreatywności - brzmi nieco patetycznie. Twój przykład jest potwierdzeniem moich rozmyślań. Tak samo to mądre jak wykonywanie iluś tam gobelinów w/g jednego wzoru - o czym pisała Karina - E-wełenka. Rękodzieło to nie fabryka i właśnie niepowtarzalność, unikatowość jest jego siłą. Niestety chyba niektórzy tego nie pojmują.

      Usuń
  11. Żebyś wiedziała! Wiele razy rozmawiałam o tym ze ś.p. Małgosią/BagLady. Ona też nie uzyskała atestu na swoje torebki, bo na liście nie było ręcznie szytych torebek i basta!

    OdpowiedzUsuń